Coz takiego mają w sobie tacy faceci, ze kobiety lgną do niech jak cmy noca do swiatla? Moze wlasnie ten wewnatrzny, zewnetrzny blask tak nas przyciaga. Przyciaga, zaslepia i w koncu bolesnie parzy...
Dlaczego wiele kobiet majac do wyboru odpowiedzialnego, ulozonego, stabilnego domatora - kandytata najlepszego do roli meza, ojca a przystojniaka - serco-lamacza, z ktorym kazda chwila jest niezaplanowanym szalestwem, czesto wybiera ta druga opcje?
A majac u swojego boku cieplo i stabilizacje, czesto szukamy odrobimy szalenstwa, uniesienia a nawet moze zapomnienia....
Zycie totalnie poukładane, z najbardziej odpowiedzialnym partnerem może wyjść bokiem, właśnie z powodu braku iskry, charyzmy. Wieje nuda i przyzwyczajeniem? Wiec pojawia sie ta dziwna teskonota...
Zastanawiam sie wiec czy na swiecie sa faceci tzw. "po srodku", czyli szlenstwo z bezpieczenstwem, stabilizacja z ziarenkiem pieprzu, przyspieszone bicie serca do samej starosci... hmmm, czy nie przesadzilam?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz