niedziela, 16 września 2007

rozpieszczania ciag dalszy :)

Jaki to komfort psychiczny, fizyczny, duchowy, umyslowy, ta myśl na koniec dnia : jutro nie musze isc do pracy.
Wzielam wlasnie kapiel w oparach migdalowych razem z kieliszkiem czerwonego winka i muzyką Radiohead w uszach... hmmmm... cudownie :)
A teraz grzecznie otule sie cieplutka kolderka i zatopie w slodkie sny nie zburzone porannym dzwiekiem budzika.

Dobranoc wszystkim pracusiom, zmuszanym kazdego dnia do wstawania skoro swit, do przerywania miekkiego snu o poranku bezdusznym alarmem, wzywajacym do codziennego obowiazku pracy w wielkim kombinacie...

Dobranoc... :)

Brak komentarzy: