Wczoraj po raz pierwszy w życiu oddałam krew. Kiedyś już wiele razy nosiłam się z takim zamiarem. Ale jakoś się nie składało...
A tak naprawdę wystarczy po prosu pójść do PCK i oddać krew. Półtora godziny i po sprawie, no u mnie ponad dwie, bo dwa razy prawie zemdlałam, ale co tam. Dziś czuje się wyśmienicie :)
I mam nadzieje, że moja krew komuś uratuje życie.
Słucham Andrzeja Zauchy...
Byłaś serca biciem....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz