czwartek, 8 stycznia 2009

jutro...

jutro znowu dogoni mnie myśl o nieuchronnym przemijaniu...

Gdyby można było zatrzymać czas, to ja wybrałabym sobie ten właśnie moment. Kiedy mam wszystko prawie poukładane w głowie. Kiedy nie dręczą mnie już tak bardzo koszmary z przeszłości. Kiedy jestem daleko od swojego poplątania i niezrozumienia siebie i ludzi dookoła. Kiedy jestem świadoma, tego kim jestem i dumna właśnie z tego kim jestem.

Gdyby można było cofnąć się w czasie, to chciałabym cofnąć się o 10 lat. Kiedy głowa jest jeszcze pełna marzeń a marzenia te, choćby nawet nieprawdopodobne, zawsze wydają się być możliwe do spełnienia. Kiedy mamy jeszcze na wszystko czas, bo ogranicza nas jeszcze żadna rama szarej rzeczywistości, bo nie przeraża nas przyszłość, bo nie spieszymy się by zdążyć przed terminem.

A najbardziej chciałabym połączyć obie możliwości.

Brak komentarzy: