środa, 2 grudnia 2009

Łydka

Nie puszczę cię
nigdzie sama stąd nie pójdziesz
zostaniesz tu
ja będę czekał aż uśniesz
będę czekał aż uśniesz

ale to nie wszystko...
wyspowiadasz się
jeszcze przed snem chce cię mieć czystą
ale to nie wszystko...
wydrylujesz śliną mnie
otoczysz sprężystą łydką

ale to nie wszystko...
upadniemy razem tak
jak jeszcze nigdy nisko

no ale to nie wszystko...
bo zanim zgasną resztki dnia
zanim anioły się przyśnią
zanim nasze ciała wyschną
powtórzymy wszystko,
wszystko...

****

Co włożysz na nasze rozstanie
Czy blady beż
Czy gorące czerwienie
Zaiste życie nasze jak lot kamieniem
Czy masz już przygotowane ostatnie zdanie

Że ja na imię mam
Że ja na imię mam
Nieokiełznany Milowy Las

A kiedy już ostatnia rana krwawić przestanie
A świat dla ciebie znowu otworzy ręce
To zdjęcie gdzieśmy uciapani morwami
Ciekawy jestem czy dalej zatrzymasz je na szczęście

Ja na imię mam
Że ja na imię mam
Nieokrzesany Majowy Wiatr

Nieopisany pierwiastek nieład

****

Będą lata tłuste i gorące
Ale też nieklejące sie wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem

Będą dni pachnące wrzosem
Ale też noce nieprzespane wcale
Poprzerywane wrzaskiem
Pozaszywane niedopasowaniem

Ale...
trzymajmy się razem
Ale...
kochanie damy radę
Ale...
trzymajmy się razem ale

Ale nigdy nie każ mi wybierać
...Bo jeszcze wybiorę źle


****

Coś mnie dziś na happysad wzięło :-)



Brak komentarzy: