poniedziałek, 6 września 2010

dog days are over... so you better run.. :-)

Kończy się lato, zbyt krótkie, żeby z niego w pełni skorzystać, tymbardziej, że pracodawca pozwala tylko na dwutygodniowe lenistwo a wiekszość dni spędzamy w za gorących biurach, za długich korkach, za ciasnych centrach handlowych...

Udało mi się jednak pooddychać helskim powietrzem, lekko przyrumienić blade ciało, zakosztować kąpieli w dość chłodym naszym polskim morzu i podelektować się brytlingiem zapijanym miejscowym piwkiem. Dość dużo jak na trzydniowy wypad ;-)

Ostania weekendowa impeza firmowa była dobrym zakończeniem letnich wakacji.

Dawno tak miło nie spędziłam czasu z ludźmi z pracy. Spiewanie "Whisky" przy akompaniamencie gitary, tańczenie "jedzie pociąg" ramie w ramie ze swoim szefem i całą mieszaniną pracowników z różnych oddziałów, zamiatanie włosami parkietu podczas szalonego rock and rolla, wspólna "sprzedażowa" kąpiel o północy w 6 stopniowej wodzie, poranny kac dzielony z pozostałymi uczestnikami, wszystko to daje poczucie, które trwa czasem kilka dni a czasem nawet klika miesięcy, że jednak lubi się miejsce, w ktorym się pracuje. Nie tylko z racji swoich ambicji, celów zawodowych, ani z racji comiesięcznych profitów wpływających na konto bankowe. Ale też z powodu ludzi, z którymi się ma okazje pracować.

Każdy poznany przeze mnie człowiek wnosi coś do mojego życia. I nawet choćby byłoby to negatywne doświadczenie, bądź tylko chwilowy kontakt, to jest ważne, żeby pamiętać, żeby wyciągać wnioski.

Moja przyjaciółka stwierdziła ostatnio, że czasem niepotrzebnie wracam do starych znajomości z ludźmi, ktorzy kiedyś nie do końca byli ze mną szczerzy, albo byli krótkim incydentem z trochę mało miłym zakończeniem. Mowi, że nie powinnam zawracać sobie głowy odpowiedzią na ich próbe kontaktu. Myślę jednak, że o każdą znajomość warto dbać, jeśli tylko któraś ze stron wykaże choć trochę chęci ku temu. Trudne i toksyczne znajomości sie zdarzają. Ale nigdy nie rozpoznamy ich bez bezpośredniego naszego udziału. Chyba wole się czasem sparzyć, niż mieć wrażenie, że coś mi umknęło.

Brak komentarzy: