poniedziałek, 13 września 2010

miałam pracować....

wieczorami nie można pracować...

bo wieczorami to trzeba utulić czule swoje własne egoistyczne poczucie stanu przyjemności...
trzeba zagryzać konfiturą malinową słone pokłady niepokoju codzienności....
trzeba wsłuchiwać się w miarowe uderzenia zegara i patrzeć w niebo, na gwiazdy, na chmury...
trzeba przystanąć na chwile nad swoimi marzeniami, aby o nich nie zapomnieć...
trzeba się zadumać nad tym uśmiechem spotkanym w dzień po drodze, nad chwilą spełnioną przez czyjąś inną dobrą chwile...

i balsamować dobre myśli
zakładać weki z pokładów optymizmu
suszyć pozytywne nastroje

na czas deszczu, wiatru i braku słońca....

Brak komentarzy: