wieczorami nie można pracować...
bo wieczorami to trzeba utulić czule swoje własne egoistyczne poczucie stanu przyjemności...
trzeba zagryzać konfiturą malinową słone pokłady niepokoju codzienności....
trzeba wsłuchiwać się w miarowe uderzenia zegara i patrzeć w niebo, na gwiazdy, na chmury...
trzeba przystanąć na chwile nad swoimi marzeniami, aby o nich nie zapomnieć...
trzeba się zadumać nad tym uśmiechem spotkanym w dzień po drodze, nad chwilą spełnioną przez czyjąś inną dobrą chwile...
i balsamować dobre myśli
zakładać weki z pokładów optymizmu
suszyć pozytywne nastroje
na czas deszczu, wiatru i braku słońca....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz