środa, 6 kwietnia 2011

gdzie jest Słońce???

Zły dzień… znów robie się opryskliwa i krzyczę na wszystkich, którzy mi wejdę w drogę…. Ktoś wyłączył słońce a mój pies ma rozwolnienie i nie chce jeść suchej karmy.

Przepraszam…

Wydaje mi się, że marnuje ten mój czas teraz, że nie robie nic twórczego, tylko marnie egzystuje. Bez pożytku dla nikogo.

Nie lubię tych moich stanów, kiedy mi smutno ale tak bez żadnego konkretnego powodu. To takie bezsensowne i bezcelowe, rozmyślanie o przemijalności, sensie istnienia. Skąd się bierze to moje ciągłe pragnienie nadawania większego znaczenia wszystkiego co wokół? Ten ciągły niedosyt, że za mało wiem, za mało czuje, za mało widziałam, przeżyłam, zrobiłam, że za szaro i spokojnie wokół…

Czasem sobie myślę, że mogłabym być taką słodką beztroską blondi lalką, której jedyne problemy to: jakie tym razem zrobię sobie tipsy, jak utrzymać kolor opalenizny na dłużej, czy wystarczy mi na buty z nowej kolekcji Aldo i czy znajdę sobie szybko męża, który zapłaci za mojego fryzjera i wakacje w Egipcie :-)


Aaaaaaaaaaaaaaaaa....

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Doskonale rozumiem Cię :)Kasandra