środa, 7 września 2011

FB :-)

Musze się przyznać publicznie - jestem uzależniona…

Uzależniona od sprawdzania tablicy, klikania w linki dodawane przez znajomych, szukania nowych profili do „polubienia”, od tego kciuka uniesionego w górę też, od dodawania komentarzy, zmieniania statusów, podglądania znajomych i znajomych tychże znajomych również…

Jestem uzależniona od Facebooka…

I chyba nie tylko ja, bo często widzę ludzi, którzy wyjeżdżają na wakacje, na drugi koniec świata i nadal klikają to swoje „LUBIE TO!” łącząc się z FB przez telefon komórkowy albo logując się na swoim laptopie, notebooku, i-phonie, itp.

To niesamowite, bo wydaje mi się, że fala tego uzależnienia ogarnęła cały świat. I nie potrafię tego zanegować nawet, nie potrafię z niesmakiem stwierdzić „dokąd zmierza ten bezduszny świat iluzji internetowej?!” Po prostu poddałam się temu uzależnieniu bez walki i nawet nie wiem, w którym momencie straciłam to poczucie winy, wynikające z efektów ubocznych – np. marnotrawstwa czasu, pełnej inwigilacji , poddawania opinii publicznej swoich poglądów.

Punktem przełomowym były chyba moje wakacje bez Internetu. Pewnego dnia nie wytrzymałam i zalogowałam się na FB z mojej komórki. Ukradkiem i z obietnicą, że tylko raz, tylko na chwile i że już nie będę… :-)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Diagnoza jest pierwszym krokiem do wyleczenia uzależnienia :)
Kasia