I znów przyszła pora, mojego oczekiwania na to, aż świat zazieleni się znów na śmierć...
A w powietrzu już czuć wiosnę na całego.
Otwieram oczy i nie umiem już dostrzegać zimnych szarości, widzę już tylko soczyste zielenie, głębokie błekity, pastelowe róże, cieplutkie żółcie, lawendowe fiolety.
I w głowie zrobiło się cieplej i jaśniej
I upiekłam chleb z chrupiącą skórką, pachnący kminkiem i przytulnym domem.
Nasz kot mruży oczy pomrukując słodko. Też mu chyba cieplej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz