"...na drzewie algorytmu mojego leczenia nie ma wierzchołków końcowych.
przeważają zamknięte i wykluczające się możliwości.
chciałoby się powiedzieć - jesień jest, co się więc dziwić - liści nie ma.
ale nie żywię do nikogo żalu ni pretensji.
wybierałam sama, wybierałam najlepiej jak umiałam.
mimo braku znajomości zasad, mimo świadomości czekającej mnie przegranej, dokonywałam, dokonuję, wyborów najlepiej jak potrafię. a przynajmniej - staram się.
wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby nie całkowite oddanie i zaufanie Niemęża i Babci B.
dzięki Nim czas choroby stanowi najwspanialsze chwile mojego życia.
pławię się w miłości.
powtórzę więc raz jeszcze: chwilo, trwaj."
Read more: http://chustka.blogspot.com
Joanna odeszła wczoraj...
Nigdy jej nie poznałam osobiście, ale czytając jej bloga, byłam świadkiem historii młodej kobiety, matki, nieżony, która zmagając się ze swoją śmiertelną chorobą, uczyła wszystkich dookoła miłości, szczęścia, optymizmu i walki.
Uczyła dostrzegać omijanych zazwyczaj, niezauważalnych w codziennym pędzie, szczegółów, drobnostek, okruchów życia.
Uczyła cieszyć się chwilą.
Tym co się ma wokół, bo to okazuje się najczęściej najcenniejsze. Bez patosu, niepotrzebnej podniosłości, naciąganego heroizmu. Zwykła codzienność tyle, że połączona z walką o każdy dzień, o każdą chwilę.
Uchwycone słońce na policzku, kropla wiosennego deszczu, zapach lasu, cieplutka rączka Jasia, wspólne polewanie plecków ciepłą wodą, debaty o słuszności odrabiania prac domowych, bezpieczne ramie Niemęża, smak słodkiego cappucino, uśmiechy zbierane wokół od bliskich i od tych dalej, miękka flanelowa piżama, szuranie suchych liści pod butami, pełnia księżyca, tafla mazurskiego jeziora, kolejny ranek, przespana dobrze noc, kolejny dzień....
Pewna Pani - Bronnie Ware pracowała w hospicjum. Spisała kiedyś najczęściej powtarzające się wypowiedzi chorych, podsumowujące życie:
1. Żałuję, że nie miałem odwagi na życie takim życiem, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakiego ode mnie oczekiwano.
2. Żałuję, że tak ciężko pracowałem.
3. Żałuję, że nie miałem odwagi, by okazywać uczucia.
4. Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie z przyjaciółmi.
5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy.
Joanna była szczęśliwa.
Smutno mi będzie bez niej.
Smutno mi na myśl o tym, jak ciężko teraz będzie Jasiowi bez swojej najukochańszej na świecie mamusi,
Niemężowi, bez Jasia i bez Asi,
Babci B. bez najdroższej córki.
Smutno będzie też nam, czytelnikom jej bloga, bez Chustki.
A Wam? Do czego przydała się ( przyda się ) Chustka?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz