poniedziałek, 15 lipca 2013

zerkam przez tą dziurę na świat...

Dziś rzuciłam palenie, tymczasem znów trzymam w dłoni zapalony papieros i kieliszek wina.

Znowu moja wina...

Nie mam silnej woli, ale rzucę palenie jutro znowu. Bo jestem wytrwała, dam radę. Zawsze.Wszędzie.

Tak sobie wmawiam ostatnio, że taka szczęśliwa jestem, tymczasem zdarza mi się siedzieć w aucie na parkingu przed domem i łkać z rozpaczy...

Bo kiedy spojrzę na to swoje życie z góry, z innej perspektywy, dostrzegam tylko to, jakie jest marne, niepoukładane, zepsute od środka. Trochę puste. Trochę nijakie.
Takie trochę/niby/całkiem nie na serio... nie umiem się zdecydować....

Łykam swoje gorzkie łzy.

Wmawiam sobie, że to minie. Wszystko mija. To też więc musi...




Brak komentarzy: