dawno juz nic ci nie pisalam Damianku. Wiem, straszna jestem, jak mogłam...
Czytalam wszystkie twoje nowe zapiski w blogu odkąd umarla twoja prababcia, odkąd rozstałes sie z twoja miłoscią i są takie przerażajaco smutne...
I ja tez jestem smutna bo widze, ze ci strasznie zle ostatnio. I nawet nie moge cie pocieszyć, bo tak daleko jestem. I tak naprawde to tak wiele chcialabym ci tu napisac o tym, ze bedzie lepiej, zebyś sie nie zadreczal, nie martwil, nie płakał juz wiecej.
Zawsze mam w pamieci obrazek, na ktorym jestes taki usmiechniety, pelen radosci takiej młodzieńczej, naturalnej, nie udawanej, pełen pasji do tworzenia, checi do życia. I naprawde, bardzo bym chciala, zebyś zawsze taki był.
Wiem jednak, ze życie nie zawsze jest takie proste i piękne jak byśmy chcieli. I ze swiat składa się tez ze zla i nienawiści (a ty pewnie duzo o tym wiesz i wiele razy sie o tym przekonaleś).
Cały swiat jest skonstruowany tak, ze potrzeba duzo siły, wytrwałosci, uporu i optymizmu, zeby przejsc przez wszystko, co przyniesie los z podniesionym czołem, z dumą. I z każdej napotkanej po drodze przeciwności, trzeba wyciagać wnioski. Bo to one kształtują nasze charaktery i uczą nas, jak być silniejszymi.
Wiem, ze latwo o tym pisać a trudniej to wprowadzić w czyny...
Ale Damianku, tego własnie ci życzę z całego serca, zebyś miał dużo siły, aby pokonać twoje leki, trudności, problemy.
Wiem, ze dasz radę. Bardzo mocno w Ciebie wierzę.
Tesknię i trzymam kciuki za ciebie :)
Buziaki :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz