Obładowane słodyczami, owocami, sokami, rozłozyłyśmy kocyk k. sadzawki i rokoszowałyśmy sie słońcem, spokojem i rozmową na rożne dziwne tematy, np o facetach ;-)
Pogoda była tak słoneczna, ze noszę teraz wyraźne slady opalania sie w okularach przeciwsłonecznych. Hi hi hi - smiesznie wygladam z takimi białymi obwódkami wokół oczu.
A wogóle cała hitstoria z poznaniem Kasi, tez jest trochę śmieszna. Przysiadła sie do mnie w pociągu, wsiadła w ostatniej chwili i od razu zaczęła paplać mi o tym, jaka jest zakręcona, bo poszła na zły peron i kupiła na dodatek zły bilet. A ja zrobiłam sie zła, bo w planach podrózy miałam książkę a nie rozmowę... Ale jak sie okazało, to bardzo sympatyczna osóbka, ktora od razu zdobyła moje serce. Miło wiec spedziłyśmy czas podrózy i umowiłyśmy się po powrocie do Wrocławia na film na Rynku (w ramach Era Nowe Horyzonty). I z tym drugim naszym spotkaniem, również wiaze się miła historia. Tego filmy wogóle nie zobaczyłyśmy a do domu wróciłam na drugi dzien rano - taka była imprezka :-)))))
Cieszę sie, ze ją poznałam, bo to moja pierwsza znajoma osoba tu we Wrocławiu wogóle nie związana z pracą.
Dziękuję Kasiu za wszystko ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz