wtorek, 29 stycznia 2008

A ile mnie w sobie?

Taki blog to trochę tak jak obnażanie się w publicznym miejscu. Internet nie służy przecież zachowaniu anonimowości, tajemnicy, dyskrecji. Jeśli pisze się taki blog jak ja i na dodatek daje się do niego linka paru osobom, trzeba liczyć sie z tym, że ktoś to przeczyta. Moja pierwsza myśl o tym miejscu nie przewidywała tego. Bo to miało być moje mroczne miejsce, w którym mogłabym wypłakać wszystkie swoje smutki ... I opisać to, siedzi złego we mnie ... I wyżalić sie czasem jak bardzo mi źle...

Czytam sobie swoje wczesniejsze posty i zastanawiam sie jak dużo w nich można znaleźć mnie. Czasem wydaje mi sie, ze pisze tu o kimś, kim wcale nie jestem, ale kim chciałabym być. Może to przez to, że tak własnie chciałabym być postrzegana przez innych.

Staram sie ciągle i ciągle mam wrażenie, że to nie tak...

Brak komentarzy: