Straciłam cały swój romantyzm. W zamian dostałam opryszczkę na ustach i wielki bałagan w głowie…
Czuję , jakby mój mózg zaczął straszliwie puchnąć a myśli zaczęły się wić, skręcać i kotłować napierając w czaszkę z całych sił. Zaraz mi wybuchnie głowa a ja zwariuje od tej nagłej eksplozji.
Jest we mnie gdzieś w środku ukryta taka chęć zmiany. Chciałabym rzucić wszystko, co mam i bez oglądania się za siebie, po prostu pojechać gdzieś daleko. Na rok może nawet na krócej. Tylko po to, aby zobaczyć jak, jest tam, gdzie zawsze myślałam, że jest lepiej. Żeby się wreszcie przekonać, niezależnie od wyniku, żeby się odważyć, bo odwagi mi brakuje najbardziej w życiu.
I żeby nauczyć się rozumieć siebie, znaleźć równowagę miedzy moim „być” a „mieć”, odnaleźć swój cel w życiu.
Gdzie jest takie miejsce na ziemi? Czy jest takie miejsce na ziemi?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz